Członkowie PSR, po założeniu nowego konta, proszeni są o przesłanie informacji o swoim loginie na forum@psr.org.pl
Każdy nowy użytkownik forum musi zapoznać się z regulaminem forum.
Andrzeju,
Bardzo Ci dziękuję za docenienie mojej niegdysiejszej pracy, jednak, jak wiesz - projekty realizowaliśmy w zespole. I to z uwagi na zespół właśnie, za niezbędne uważam ustalenie zasad. Takich samych dla wszystkich. Bo masa jest w PSR osób, które mają wielki twórczy potencjał. Wliczając Ciebie:), co udowodniłeś organizując Stronę Etyczną.
Mówisz - sprawy personalne i formalne. Sęk w tym, że właśnie takie sprawy budują coś, co nazywa się kulturą organizacji. To właśnie jest otoczenie, w którym ludzie mogą pracować. Aby chcieli pracować, powinno być oparte na sprawiedliwych zasadach.
Gratuluję Ci życia rodzinnego, jednak tak się składa, że również w małżeństwie, niezależnie od miłości, istotne są kwestie prawne i majątkowe. W większości obowiązuje ustawowa wspólnota majątkowa. Umowy między organizacjami nie podlegają tego typu zapisom ustawy. Niezbędne jest każdorazowe ustalenie tych kwestii. Mnie osobiście wystarcza porozumienie ustne, jeśli chodzi o moje prywatne interesy, przy założeniu, że ufam drugiej stronie. Jeśli sprawa dotyczy organizacji - sytuacja jest bardziej skomplikowana - trzeba dbać o interesy wszystkich członków.
Uważam, że Mariusz Agnosiewicz zrobił bardzo dużo dla Stowarzyszenia. Uważam, że jest świetnym organizatorem. Uważam, że jest pracowitym, twórczym człowiekiem.
Jednocześnie nie zgadzam się, aby z tych względów rezygnować z innych możliwości współpracy i aby wszystkie osoby których nie lubi, bądź z którymi się pokłócił, miały być persona non grata.
Marku,
Nie "zaczepiam Cię" - po prostu pytam. I cieszę się, że się zgadzasz w tej kwestii.
Katarzyna napisał:
Ludzie działają na dwóch płaszczyznach relacji. Rysując je schematycznie... Płaszczyzna pierwsza - relacje przyjacielskie, altruistyczne, oparte na wymianie, nie przywiązujące wagi do interesu osobistego. Płaszczyzna druga - relacje biznesowe, tutaj ważna staje się waga tego, co daję i tego, co otrzymuję, ważny staje się zysk. Nie uważam, że słuszny jest wyłącznie jedyny kierunek. Haniebna jest jedynie jednoczesna nierównowaga w relacji. Nie do przyjęcia jest, jeśli osoby tworzą swoją prywatną własność, korzystając ze społecznej pracy innych osób.
Jeśli pozwolisz, dodam swoją uwagę teoretyczną. Tych płaszczyzn relacji jest, moim zdaniem, trzy. Pierwsza to relacje jednostki w grupie: tutaj ten altruizm, przyjaźń - albo egoizm i agresja. Druga to relacje jednostki na rynku dóbr materialnych i pracy - tu jest miejsce na zysk, straty i konsumpcję. Natomiast trzecia płaszczyzna relacji to kwestie ideowe, przekonań, tego, z czym się zgadzamy lub nie, wiary lub niewiary.
PSR powstało własnie na tej trzeciej płaszczyźnie.
Oczywiście, żadna z nich nie jest bardziej 'słuszna' od innej. Nierówne znaczenie, nierównowaga tych relacji, wydaje mi się całkowicie naturalna i bynajmniej nie 'haniebna'. Każda z nich po prostu działa w obszarze innych potrzeb i nabiera znaczenia odpowiednio do swojej potrzeby.
Natomiast to, na co zwróciłaś uwagę w ostatnim cytowanym zdaniu, wykorzystanie pracy innych w organizacji na swoje prywatne cele, chociaż też jest naturalne i powszechne, jest owszem, jak piszesz, 'nie do przyjęcia' - ale też tylko warunkowo. Mianowicie nie do przyjęcia jest zagarnianie korzyści wynikające z niejasności zasad, ukrywania swoich celów i z ukrytego przed oczami ogółu podporządkowania interesów organizacji swoim. Jeżeli zasady funkcjonowania w organizacji są postawione jasno i otwarcie, to można je zaakceptować rówież wtedy, kiedy działanie łączy cele osobiste z celami organizacji. Ba, to nawet dobrze służy.
Dlatego w organizacji tak ważna jest jawność, dobrze sformułowane reguły formalne i procedury kontroli działania. Podnoszone tu i ówdzie zaufanie jako naczelna zasada i źródło sukcesu, to zawracanie głowy. Zbyt dobrze pamiętam czasy kiedy naród musiał mieć zaufanie do przywódców. A i dziś wystarczy popatrzeć na telewizję, żeby stwierdzić, co jest warte zaufanie i kto nim najczęściej mydli oczy.
To było tak... teoretycznie.
Pozdrowienia!
-
Marku S. - z Twoich słów zrozumiałam, że nieprecyzyjnie się wyraziłam. Mój postulat równowagi nie dotyczy różnych form relacji, ale jednego układu. Układu, w którym jedna strona stosuje zasady zysku i interesu własnego, wymagając od drugiej pracy społecznej i altruizmu. Ten postulat dotyczy nawet nie tyle równowagi, co czytelności. Chcę, abyśmy ustalili jasne zasady i cieszę się, że Ty również dostrzegasz taką potrzebę. Zgadzam się oczywiście, że jeśli ktoś uzna, że chce pracować na rzecz własności innej osoby, nikomu nic do tego. Nie zamierzam przekonywać o nadrzędności relacji "biznesowych" albo relacji "przyjacielskich". Lubię oba rodzaje "wymiany"
Katarzyna napisał:
Jeśli powiem, Marku Pawłowski, że nie podoba mi się Twoje postępowanie i że Ci nie ufam, czy znaczy to, że mam antymasońskie poglądy?
Nie tylko Tobie Kasiu nie podoba się postępowanie Marka Pawłowskiego jako rzecznika etyki członkowskiej i absolutnie nie ma to nic wspólnego z masonami. Doskonale wiedział, że były prezes Krakowskiego PSR porzucił obowiązki szefa Oddziału, od wiosny nie organizował spotkań i nie pojawiał się na spotkaniach organizowanych przez jego zastępce. Nie pojawił się do dzisiaj i nie ma to nic wspólnego z jego sprawami osobistymi...po prostu zajął się czymś innym. Zwracaliśmy się do Marka Pawłowskiego, jako do rzecznika dyscypliny członkowskiej, by zdyscyplinował byłego prezesa, gdyż nie mogliśmy realizować rozpoczętych już kilku projektów bez niego, między innymi kalendarza PSR, gdyż w każdej chwili mógł się "obudzić" i zakwestionować nasze działania. Nie mogliśmy też wybrać nowego prezesa, gdyż oficjalnie nie złożył rezygnacji a rzecznik dyscypliny nie reagował przez kilka miesięcy. Pozostaje pytanie dlaczego? Moim zdaniem ze względów koleżeńskich i dawnej znajomości, która była dla niego ważniejsza niż .interes Krakowskiego Oddziału i jego członków. Mam nadzieje, że na Zjeździe do tej sprawy jeszcze wrócimy i nie ma to nic wspólnego z jakimiś "rozgrywkami personalnymi"...jak ktoś usiłuję sugerować, ani też z bzdetami o masonach. Po prostu nie tak powinna wyglądać praca rzecznika dyscypliny członkowskiej.
Pozdrawiam - Adam Manterys
Cieszę się, że masoneria nie stanowi już problemu i wszyscy ją prawie pokochali. Problemem pozostaje jednak rzecznik etyki członkowskiej - zwany przez niektórych rzecznikiem tzw. etyki, rzecznikiem etyki (sic!), rzecznikiem bez etyki itp. Tym, którzy wystawiają mi certyfikaty moralności - gratuluję dobrego samopoczucia. Znakomicie nadają się na księży i spowiedników - bo mają tą rzadką umiejętność odróżniania dobra od zła. Ale też dzięki nim - moja 3-letnia "misja" rzecznika etyki w PSR nabiera jeszcze głębszego sensu i daje na koniec dużą satysfakcję.
Adamie. To akurat uwagi nie do Ciebie - ale jak czytasz to forum - to znajdziesz bez trudu do czego/kogo piję. Dobrze, że zaznaczyłeś, że "Twoim zdaniem, rzecznik zachowuje się tak, czy inaczej". Cenię ludzi, którzy mają własne zdanie i nie powtarzają bzdetów za kimś, ale np. potrafią się upewnić, zapytać, sprawdzić, przemyśleć etc.- zanim publicznie przedstawią osąd, czy nawet przypuszczenie. I dają też szansę innym, którzy mogą mieć inne zdanie od swojego. Więc pozwolisz, iż napiszę, że moim zdaniem sprawa człowieka, o tak trudno wymawialnym przez wszystkich nazwisku Wojciech Skorupski - ma się zupełnie inaczej, niż z taką lekkością konstatujesz. Słusznie napisałeś, że we Wrocławiu powinniśmy się tym problemem zająć, także w kontekście udziału w tym rzecznika etyki członkowskiej - czyli mnie. Obiecuję Ci i daję koleżeński parol, że nie będziemy tej sprawy zamiatać pod dywan, więc jeszcze kilka dni wytrzymajmy. Tu na forum trwa ciekawa merytoryczna dyskusja - i choć, co rusz - niektórzy chcieliby swoje sprawy personalne załatwić - to nie dajmy się wkręcać. Jedno tylko Adamie na koniec. Nikt w imieniu oddziału krakowskiego nie zwracał się do mnie, abym zdyscyplinował Wojtka Skorupskiego i żałuję, że jak na razie nikt nie chce mi realnie pomóc w wyjaśnieniu tej trudnej sprawy. A ja bardzo szanuję autonomię oddziałów i nie proszony nie pcham się z buciorami, tam gdzie widać - też mnie nie potrzebują - bo sobie świetnie poradzili sami.
Pozdrawiam
Marek
Adamie,
może będe adwokatem cudzej sprawy, ale Oddział to nie tylko prezes, ale równiez inne jego władze (zajrzyj do statutu). Poza tym, można rzeczywiście oczekiwac od rzecznika etyki członkowskiej, żeby zwrócił się do Wojtka, ale czy to nie Wy, krakowiacy, jestescie znacznie bliżej niego? Zniknął? Przecież macie telefony. zadzwonił ktos do niego? Tak? To oczekujesz, że Marek P., tzw. rzecznik tzw. etyki czegoś, co przez gardo nigdy mi nie przeszło, ma wieksze szanse na kontakt z nim z odległości podwarszawskiej Kobyłki??? A może to tylko wiara we wszechmoc masonerii?
Wybacz, ale wygląda mi to tylko na próbę zwalenia odpowiedzialności na człowieka, którego funkcja polega w zasadzie wyłącznie na umiejetnościach mediowania i autorytecie osobistym w sytuacjach konfliktowych. Prędzej ta sprawa nadawała sie dla Zarządu albo Sądu Koleżeńskiego, ale tam tez trzeba by złozyć odpowiedni wniosek, a nie wypłakiwać się na forum.
pzdrwm
mrk ł.
Katarzyna napisał:
Uważam, że Mariusz Agnosiewicz zrobił bardzo dużo dla Stowarzyszenia. Uważam, że jest świetnym organizatorem. Uważam, że jest pracowitym, twórczym człowiekiem.
Jednocześnie nie zgadzam się, aby z tych względów rezygnować z innych możliwości współpracy i aby wszystkie osoby których nie lubi, bądź z którymi się pokłócił, miały być persona non grata.
Przyznam, że nie znam tych kłótni i nielubień. Chyba dlatego, że (jak już wielokrotnie pisałem) nie zwracam uwagi na sprawy personalno-formalne. Ale co do zasady TAK, TAK, TAK.
Szumilak napisał:
Zastanów się, zanim napiszesz coś takiego. To, że AW napisał, że kilka spraw udało mu się załatwić bez nadmiaru formalności, nie znaczy, że zaufanie międzyludzkie sprawdza się w biznesie. Tysiące oszustów i cwaniaków wykorzystujących czyjeś zaufanie wyraźnie przeczy tej 'tezie', tak samo jak miliony oszukanych - i dowodzi, że chociaż działa korzystnie, to generalnie się nie sprawdza.
Zastanowiłem się.
Zastanowiłem się i wyszło mi (nie poraz pierwszy zresztą), że to, co głosi dany człowiek, bardziej świadczy o nim, niż o przedmiocie jego oceny.
Ja, korespondując z kimkolwiek, zakładam milcząco, że spełnia on kilka warunków potrzebnych do płynnej i merytorycznej dyskusji. Niestety, dość często się okazuje, że to oczekiwania jednostronne.
Pochwalając tezę Andrzeja Wendrychowicza o wzajemnym zaufaniu, nigdzie nie poddałem w wątpliwość konieczności skodyfikowania pewnych spraw w formie statutu, czy regulaminu. Poparłem jedynie ideę tzw. „umowy społecznej”, czyli wzajemnego zaufania, dobrego obyczaju, który reguluje niepisanymi prawami nasze wzajemne stosunki. Andrzej wskazał (jakże słusznie), że w takiej ideowej organizacji, jak nasza, takie zaufanie powinno mieć role wiodącą, a wszelkie paragrafy powinny być zachowane albo na sprawy czysto formalne, albo na aberracje, jakich świadkami czasami jesteśmy.
Takie podejście, owszem, może czasami skutkować niedomówieniami, czy wręcz konfliktami, daje jednak szansę na to, że nikt się nie zniechęci do pracy w PSR, bo Statut np. orzeknie, że każdy projekt staje się automatycznie własnościa Stowarzyszenia (no bo przecież autorowi nie można do końca zufać, a skoro jest w PSR i dla PSR to robi, to musimy mieć nad tym całkowitą kontrolę). Tutaj pozostaje nam wyłącznie zaufanie i wspólna idea.
Wracając do mojej pierwszej konstatacji, czyżbyś był człowiekiem, z którym można pracować wyłącznie poprzez sztab prawników?
pzdrw
mrk
Marek P. napisał:
Nikt w imieniu oddziału krakowskiego nie zwracał się do mnie, abym zdyscyplinował Wojtka Skorupskiego i żałuję, że jak na razie nikt nie chce mi realnie pomóc w wyjaśnieniu tej trudnej sprawy.
Przepraszam za uogólnienie. Realny wkład w zrozumienie i wyjaśnienie sprawy Wojtka ma Paweł Gliński. A temat jest rozwojowy i do rozwiązania - ale nie pod czyjeś dyktando.
Marek
Legenda Forum:
© 2006-2012 Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt z administratorem: admin [at] psr.org.pl. Developer: Eysmont Media